Teoria ewolucji prześladowana

Teoria ewolucji prześladowana

Zjawisko nauki towarzyszy ludziom od tysięcy lat. Spośród wielu teorii, które lepiej lub gorzej wyjaśniały nam, jak funkcjonuje wszechświat, znajdowały się teorie zarówno nie zmieniające niczego w życiu społecznym, jak i te, które wstrząsały powszechnym sposobem myślenia.

Do teorii najbardziej brzemiennych w skutki społeczne należą poglądy dziewiętnastowiecznego uczonego – Karola Darwina.

Źródło: sites.google.com/site/ewolucja2014/karol-darwin

Nazwisko „Darwin” słyszał pewnie każdy. Większość z nas jest też w stanie powiedzieć przynajmniej kilka słów na temat jego naukowych poglądów. Dla przypomnienia jednak, warto zrobić krótkie ich streszczenie.

W 1859 furorę zrobiła książka Darwina pt. „O powstawaniu gatunków czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt”. Przedstawiona tam idea ewolucji gatunków nie była wprawdzie pomysłem zupełnie nowatorskim – sporo osób wysuwało podobne podejrzenia przed nim, chociażby słynny przyrodnik francuski Jean Lamarck, czy Erasmus Darwin, dziadek Karola – jednak pierwszy raz przedstawiono przemawiające za nią wiarygodne argumenty. Argumenty nie były jeszcze oparte o nieznaną wówczas genetykę, nie były również bezsprzecznie udowodnione, lecz mimo to składały się na niezwykle zgrabną teorię naukową. Nowością była zwłaszcza koncepcja doboru naturalnego, jako mechanizmu kierującego procesem ewolucji.

(fot. Eastnews / SPL)

Poruszenie, jakie wywołała publikacja Darwina, oraz natężoną niechęć, z jaką przyjęto książkę „O powstawaniu gatunków”, trudno porównywać z dawniejszymi reakcjami społeczeństwa na naukowe nowości. Wprawdzie przed odkrywcą ewolucji wielu naukowców także borykało się z problemami wywołanymi ogłoszeniem swoich odkryć, które nie każdemu „pasowały”, jednak Darwin został napiętnowany w sposób szczególny, a jego udoskonalana przez lata teoria była ostro zwalczana. Co więcej, przez niektóre środowiska zwalczana jest do tej pory.

Czym poglądy Darwina zasłużyły sobie na liczne ataki? Przede wszystkim oskarżano go o stworzenie teorii, która stanowi zagrożenie dla religijnego sposobu myślenia, zwanego, w opozycji do „ewolucjonizmu” – „kreacjonizmem”. Ewolucjonizm stał się dla wielu wrogą teorią. Ci, którzy go bronili nieraz musieli stawiać czoła przeciwnikom darwinowskich koncepcji.

Zwalczanie teorii naukowych przez kręgi związane z kościelną instytucją nie było w historii nowością. Powszechność ataku na książkę „O powstawaniu gatunków” wzięło się stąd, że o ile za czasów Galileusza czy Giordana Bruna dostęp do teorii naukowych przeznaczony był tylko dla pewnej elity, o tyle za czasów Darwina dostęp do dzieł drukowanych był dość powszechny. Słynne dzieło sprzedawano więc tanio, i to także w robotniczych dzielnicach – w roku 1872 miesięcznie nabywało je około 250 osób. W ten sposób więcej ludzi dowiedziało się o tym, czym jest teoria ewolucji. Więcej również mogło się jej sprzeciwić.

Kiedy rozgorzała dyskusja, kiedy organizowano publiczne debaty i sympozja na temat treści zawartych w dziele Darwina, sam autor wycofał się z tego, co dziś określić moglibyśmy „medialnym tłumem”. W jego imieniu argumenty przemawiające za teorią ewolucji przedstawiali inni naukowcy. Ich oponentami byli zazwyczaj – choć nie zawsze – ludzie związani z Kościołem, czy to katolickim, czy protestanckim.

Już w 1860 roku synod niemieckich biskupów ogłosił, że ewolucjonizm, jako sprzeczny z Pismem Św., nie może być prawdziwy. W piśmie „North British Review” pojawiła się recenzja, w której teorię ewolucji nazywano „wyższą formą pogaństwa”. Oficjalne stanowisko Kościoła wyraził, papież Pius IX, pisząc: „System przeciwny zarówno historii, jak tradycji wszystkich ludów, wiedzy ścisłej, zaobserwowanym faktom a nawet samemu Rozumowi, nie wymagałby obalania, gdyby oderwanie się od Boga i skłonność ku materializmowi, pochodzące z zepsucia, nie szukały chciwie oparcia na tych wszystkich bredniach”.

Jedną z ciekawszych historii związanych z „walką o ewolucję” jest relacja z toczonej na uniwersytecie w Oxfordzie w roku 1860 otwartej debaty między zwolennikami a przeciwnikami darwinowskich koncepcji. Biskup Oxfordu, Samuel Wilberforce, zadał profesorowi Thomasowi Huxleyowi, zwolennikowi teorii ewolucji pytanie: „Czy pan Huxley twierdzi, że pochodzi od małpy po mieczu czy po kądzieli?”. Historyczna odpowiedź Huxleya brzmiała: „Nie wstydziłbym się, gdyby moim przodkiem okazała się małpa, natomiast wstydziłbym się związków z człowiekiem, który używa swoich wielkich talentów w celu zaciemniania prawdy”.

Darwin mógł być wdzięczny historii, że minęła już epoka palenia na stosie za poglądy. Dzięki temu liczyć mógł nie tylko na zachowanie życia, ale również na wsparcie wielu popleczników. Mógłby się jednak zdziwić, że jego teoria, jako teoria utożsamiana ze złem, będzie słynna jeszcze długie lata. Do dziś bowiem istnieją instytuty i organizacje mające na celu obalenie współczesnego, udoskonalonego ewolucjonizmu.

Szczególnie w Stanach Zjednoczonych działają potężne ruchy, związane przede wszystkim z takimi odmianami chrześcijaństwa jak baptyści, czy Świadkowie Jehowy. W latach 20. XX wieku uchwalono ustawy zakazujące nauki darwinowskiej teorii w szkołach, które to ustawy gdzieniegdzie pokutują do dziś – nie tyle w formie zakazu, co w formie postulowania „polityki równości”, która miałaby teorie ewolucjonistyczne i kreacjonistyczne uznać za naukowo równe.

Ewa Frączek
w pierwotnej formie tekst ukazał się na stronie Odkrywcy.pl w dniu 2011-01-07