Rosja nie jest krajem islamskim z powodu… alkoholu?

Chrzest Rusi miał miejsce w roku 988. Ówczesny władca, książę Włodzimierz, zdecydował się na obrządek wschodni, bizantyjski. Jego kraj znajdował się jednak w centrum prawdziwego religijnego tygla. W przeciwieństwie do jednolitej Europy Zachodniej, na wschodzie ścierały się wpływy chrześcijaństwa wschodniego, chrześcijaństwa łacińskiego (katolicyzmu), islamu oraz judaizmu. Wedle podań ruskich książę Włodzimierz i bojarzy długo zastanawiali się nad wyborem jednej z możliwych opcji wyznaniowych. Jeśli wierzyć tym podaniom, powody odrzucenia innych religii były dość zaskakujące… 

W „Powieści minionych lat”, najstarszej kronice ruskiej, znajduje się opis wahań Włodzimierza i jego bojarów, którzy wysłuchali wielu „religijnych posłów” po to, by którąś ze światowych religii przyjąć w swoim kraju. Kolejno odwiedzali władcę Rusi: Bułgarzy proponujących wiarę mahometańską (islam), Niemcy z Rzymu, Żydzi chazarscy oraz, na końcu, Grek-filozof. Nie licząc ostatniej z wizyt, w każdym z proponowanych przez posłów wyznań, coś się Włodzimierzowi nie podobało.

Wyznający islam Bułgarzy nakazywali księciu i jego poddanym, aby nie pili wina i powstrzymali się od konsumpcji wieprzowiny. Zalecali także, by „obrzezać członki wstydliwe”. W życiu przyszłym natomiast obiecywali wiele kobiet i niekończącą się z nimi rozpustę. Kronika wspomina, iż Włodzimierz bardzo lubił kobiety, a zatem pewne oblicze wyznania mahometańskiego przypadło do gustu. Nie zamierzał jednak ani obrzezywać się, ani rezygnować z wieprzowiny. Z kolei na zakaz picia wina zareagował oburzeniem, odpowiadając mahometanom, że: „dla Rusi picie jest weselem, nie możemy bez tego być”. Uciechy cielesne, na które poseł bułgarski zezwalał nie tylko po śmierci, ale także w życiu doczesnym, nie mogłoby zatem, zdaniem wielkiego księcia, osłodzić braków alkoholu, do którego zmuszałby wiernych islam.

Żydów książę także odprawił, nie zastanawiając się jednak nad przyjęciem ich religii. Opis żydowskiej wizyty jest zresztą ujęty przez kronikarza mocno tendencyjnie. Posłańcy judaizmu krytykowali chrześcijan, że czczą tego, którego oni ukrzyżowali. Na pytanie Włodzimierza, gdzie znajduje się ich ziemia, powiedzieli, że w Jerozolimie, z której jednak za ich grzechy wypędzili ich chrześcijanie… Włodzimierz bez namysłu odrzucił „ofertę”, zarzucając Żydom, że proponują coś, za co sami zostali przez Boga ukarani.

Następnie odprawił Włodzimierz również posłańców papieża, gdyż w jego odczuciu zalecali oni we wszystkim post. Co jednak w kronice chyba najciekawsze, nie spodobał się władcy obrządek łaciński, który zestawiony jest w kronice z atrakcyjnym obrządkiem wschodnim, na który w końcu zdecydowała się Ruś. „I przyszliśmy do Niemców, i widzieliśmy w świątyni mnogie nabożeństwa odprawiane, a piękności nie widzieliśmy żadnej. I przyszliśmy do Greków, i wiedli nas, gdzie służą Bogu swojemu, i nie widzieliśmy, w niebie byliśmy czy na ziemi: nie ma bowiem na ziemi takiego widowiska ni piękna takiego, i nie wiemy, jak opowiedzieć o tym, tylko to wiemy, że tam Bóg z ludźmi przebywa i nabożeństwo ich jest najlepsze ze wszystkich krajów” – czytamy w „Powieści minionych lat”.

Filozof grecki, który ukazał Włodzimierzowi piękno wschodniego obrządku, w długiej i uczonej mowie przedstawił także wykład wiary chrześcijańskiej w wydaniu bizantyjskim. Po uczestnictwie w nabożeństwie oraz po wysłuchaniu mowy filozofa, książę i jego poddani oświadczyli, że wiary lepszej niż grecka nie ma.

Ufając kronice, przyjęlibyśmy zatem, że decyzja wstąpienia właśnie do Kościoła Wschodniego była przez władcę Rusi głęboko przemyślana. Z punktu widzenia politycznego, zapewne tak było. Ówczesna Cerkiew była zresztą siedliskiem kultury i nauki, a dzięki decyzji Włodzimierza bardzo szybko przełożono Ewangelię i Psałterz na język słowiański, na czym Ruś jedynie zyskała. Jeśli natomiast chodzi o same kwestie teologiczne – wątpliwe jest, aby z ich powodu Włodzimierz długo myślał na wyborem religii. Podobnie, jak nie do sprawdzenia jest dziś, czy faktycznie na decyzję jego wpłynęło islamskie żądanie abstynencji…

Ewa Frączek