Od kiedy dziewictwo jest cnotą?

Od kiedy dziewictwo jest cnotą?

Dziewictwo, szczególny stan seksualny człowieka, w wielu kulturach traktowany jest jak coś sakralnego. „Czystość”, atrybut osoby „nietkniętej fizycznością”, jawi się często jako rzecz godna, pozytywna. Szczególnie w kulturze europejskiej, bazującej głównie na tradycji chrześcijańskiej, dla wielu ludzi naturalny wydaje się być dodatni walor etyczny związany z dziewictwem.

Czy jednak „czystość” fizyczna zawsze była postrzegana jako coś wyjątkowego? Jak to się stało, że urosła do rangi sacrum? Jaka toczyła się innymi słowy „historia europejskiego dziewictwa”?

Podkreślić należy, że nie chodzi tu jedynie o dziewictwo w sensie nierozpoczętego jeszcze życia płciowego, ale o coś zgoła poważniejszego: o wyrzeczenie się raz na zawsze seksualnego pożycia.

Zastanawiające jest, skąd w ogóle wziął się pomysł, aby coś ewidentnie sprzecznego z ewolucją, z przyrostem naturalnym i z naturą człowieka stało się wartością.

Przykaz zachowania dziewictwa w pewnych sytuacjach zrodzony był przed narodzinami chrześcijańskiej religii. W Rzymie część kapłanek, tak zwane „westalki”, zachowywały wprawdzie cnotę, jednak nie dożywotnio. Służbę przy pilnowaniu świętego ognia Westy sprawować miały przez 30 lat – w tym czasie faktycznie nie wolno było im mieć fizycznych kontaktów z mężczyznami, a łamanie zakazu karano bardzo surowo (nawet śmiercią). Jednak po ukończeniu służby można było westalkom mieć normalną rodzinę, zarówno męża, jak i dzieci.

Dziewictwo pogańskich westalek, choć związane ze sferą sakralną, nigdy nie stało się jednak ideałem powszechnym. Podobnie było w przypadku innych wyznań. U kobiet żydowskich w starożytnym Rzymie postulowane było zachowanie „czystości” dla pierwszego małżonka, nigdy jednak – zachowanie jej na zawsze. Także w islamie (religii młodszej niż chrześcijaństwo) dziewictwo świeżo poślubionej żony było i jest sprawą honoru, jednak nigdy nie sugerowano, by młode kobiety dobrowolnie decydowały się dożywotnią „czystość”. Hadis (czyli opowieść przytaczająca słowa lub czyny proroka Mahometa) wspomina nawet, że „małżeństwo jest połową religii”. Stosunek płciowy między żoną a mężem jest tam tylko pochwalany.

Prawdziwym problemem Starożytnego Rzymu – w którym wysoka była śmiertelność niemowląt, a przeciętna długość życia nie przekraczała 25 lat – dziewictwo stało się wówczas, gdy urosło do rangi świętości. Wtedy zaczęto uważać je za stan idealny, charakterystyczny dla kobiety „dobrej”. Stało się to zaś za sprawą nauk chrześcijańskich.

Przykładów szukać można oczywiście w Nowym Testamencie, księdze uznawanej przez chrześcijaństwo za objawioną. „Bo jeżeli będziecie żyli według ciała – przestrzegał święty Paweł – czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała – będziecie żyli”.

Chrześcijańskie dzielenie rzeczywistości (na świat zewnętrzny – cielesny i wewnętrzny – duchowy, związany z Bogiem) sprawiło, że seks zaczęto traktować jako mechanizm, za pomocą którego „grzechy przodków” przekazywane są z pokolenia na pokolenie.

Walkę z cielesnością kontynuowano w średniowieczu. Kult Przenajświętszej Dziewicy został wyniesiony do rangi równej randze dogmatu o Przenajświętszej Trójcy. Opowieści hagiograficzne obfitować zaczęły zaś w opowieści o  świętych kobietach, które nigdy „nie skalały się” grzechem. Przykładem może być postać Świętej Kingi (żony Bolesława Wstydliwego) czy Joanny d`Arc (zwanej także Dziewicą Orleańską).

Rangę dziewictwa podkreślali Ojcowie Kościoła. Święty Augustyn stwierdza, iż „Dziewictwo to nieustająca medytacja niezniszczalności w ciele podlegającym zniszczeniu”, lub też, że „nie to sławimy w dziewicach, że są dziewicami, lecz to, że poprzez pełną oddania powściągliwość są dziewicami Bogu poświęconymi”.

Powstrzymanie się od aktów płciowych wciąż rozpatrywane było w tradycji chrześcijańskiej jako po pierwsze „czyn moralny”, po drugie zaś – jako akt umożliwiający poznanie Boga, który inaczej przesłonięty jest przez ziemskie rozkosze.

Znawcy katolickiej nauki społecznej mogą posłużyć się argumentem, że równie istotną wartością dla Kościoła jest rodzina. Oczywiście nie sposób odmówić temu twierdzeniu prawdy. Jednakże ideał chrześcijańskiego małżeństwa nadszedł nieco później niż ideał „czystości”. Oficjalnie stanowił nawet pewną namiastkę dla tych, którzy nie umieli powściągać swej fizycznej słabości: „Lecz jeśliby nie potrafili zapanować nad sobą – pisał święty Paweł – niech wstępują w związki małżeńskie!”.

Jeszcze wiele lat później wyższość dziewictwa nad małżeństwem potwierdza święty Tomasz pisząc, iż „Dobro życia kontemplacyjnego jest cenniejsze niż dobro życia czynnego”.

Przekonanie o walorze moralnym dziewictwa pojawiło się więc w kulturze europejskiej wraz

z nadejściem chrześcijaństwa. Wtedy to na niespotykaną skalę powstawać zaczęły różnego rodzaju klasztory – istniejące zresztą do dziś – związane z chęcią życia we wstrzemięźliwości. Myślenie takie – w okrojonej i łagodniejszej wersji – pokutuje w pewnej mierze do dziś.

Z drugiej strony jednak, także z rozwojem chrześcijaństwa, nacisk zaczęto kłaść na rodzinę, związaną z „powiększaniem szeregów dzieci Bożych”. Z czasem nawet popularniejsza okazała się opcja druga, opcja rodziny: zgodna nie tylko z religią, ale i z naturalnymi popędami oraz z podstawowymi założeniami teorii ewolucji.

Ewa Frączek
w pierwotnej formie tekst ukazał się na stronie Odkrywcy.pl w dniu 2010-10-26