Największa rzeź w imię Chrystusa

Największa rzeź w imię Chrystusa

Kiedy zakończyła się druga wojna światowa, ludzie powtarzali, że świat nie widział wcześniej podobnych okrucieństw. Otóż widział. Przez trzydzieści lat, od 1618 do 1648, Europa zetknęła się z falą okrucieństw, które spustoszyły zachodnią część kontynentu. W samych państwach niemieckich zaś liczba ludności zmniejszyła się z 21 do 13 milionów ludzi!

Nie ma oczywiście sensu spierać się o to, która wojna była „gorsza” czy „bardziej okrutna”. Każda z nich toczyła się w innej epoce, miała inne przyczyny i skutki. Ze sporu takiego niewiele by więc wynikło, co najwyżej refleksja nad stanem duchowym człowieka. Ważne jest jednak, aby pamiętać, że w mitologizowanej często przeszłości sprzed II wojny światowej, również działy się rzeczy trudne do ogarnięcia rozumem. Jedną z nich była właśnie wojna trzydziestoletnia toczona o… wiarę.

(fot. Wikipedia )

Oczywiście „na samej górze”, wśród polityków, kwestie wiary były niekiedy drugorzędne. Cesarska rodzina Habsburgów stała na straży Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, w związku z czym tradycyjna wiara katolicka potrzebna była im do utrzymania swojej pozycji. Tak samo wielu książąt niemieckich przechodziło na luteranizm po to, aby stać w opozycji wobec habsburskiej tradycji. Król francuski Henryk IV wspierał siły protestanckie poza granicami swego kraju również po to, aby dokuczyć Habsburgom. Poza nielicznymi wyjątkami, władcy europejscy traktowali religię bardziej jak instrument do walki z przeciwnikiem.

Inaczej działo się wśród ludności cywilnej, siła rzeczy biorącej udział w wydarzeniach. Wojenno-religijna propaganda przyczyniła się do zmasowanego wzrostu fanatyzmu i ksenofobii. Niesnaski między katolikami a protestantami istniały oczywiście przed wybuchem wojny, jednak jej długotrwały okres sprawił, że postawy skrajne przybierać zaczęły na sile.

„Bomba” wybuchła w Czechach. Królem zależnych od Cesarstwa Czech został Ferdynand Stryjski, katolik. Oznaczało to zwiększenie zależności od Habsburgów. Czara goryczy została przelana, gdy namiestnicy cesarscy odrzucili petycję czeskich mężów stanu o wolność wyznania, zaś cesarz zakazał utworzenia się kongresu protestanckiego w kraju nad Wełtawą. Działo się to w 1618 roku. W tym samym roku zdenerwowani Czesi wyrzucili przez okna pałacu  Hradczanach dwóch cesarskich namiestników.

Była to bezpośrednia przyczyna wybuchu wojny. Wsparcia finansowego udzieliły Czechom Niderlandy, militarnego – Ślązacy, którzy obawiali się, że polski król, Zygmunt III Waza, wesprze katolickiego cesarza niemieckiego. Czescy protestanci zaatakowali Austrię, a następnie, raz za razem, dołączały się do konfliktu kolejne państwa. Pierwsza wojna paneuropejska stała się faktem.

Nie sposób przytoczyć tu całego przebiegu konfliktu zbrojnego, który trwał prawie trzydzieści lat. Istotne jest to, że po przegranej przez Czechy bitwie pod Białą Górą (1620), 600 aktywnych powstańców zostało straconych. Ich majątki rozdzielono pomiędzy katolików, duża część przypadła jezuitom. Czechy straciły swe polityczne znaczenie, zaś protestanci stali się ofiarami prześladowań.

Niezależnie od wielkiej polityki, wojna trzydziestoletnia rozgorzała wśród ludności, która stosować zaczęła niekończące się działania odwetowe. Katolicka Hiszpania (także rządzona przez Habsburgów) najechała na protestanckie Niderlandy (kapitulują w 1625). Król Duński staje na czele Unii Protestanckiej i atakuję Rzeszę (1625), niedługo później do ataku na północne ziemie cesarstwa przyłącza się protestancka Szwecja (1630). W końcu Francja wypowiada wojnę Hiszpanii. Analogicznie, w małych miejscowościach prześladowani zostają ci, którzy stanowią mniejszość. Do lokalnych bójek, niekiedy krwawych, dołączają się przechodzące przez wsie europejskie wojska.

Do czasu pokoju westfalskiego (1648) część z państw, na terenie których toczyła się wojna, utraciła prawie 50% mieszkańców! Armie biorące udział w walkach nie były wielkie, jednak miały ogromny wpływ na życie prostych ludzi. W miejscu ich przemarszu, zwłaszcza jeśli dana wioska zamieszkana była przez reprezentantów opozycyjnej religii, spustoszenia były nieopisywalne. Poza morderstwami – które głównie polegały na tworzeniu „ścieżki wisielców” wzdłuż głównego traktu danej miejscowości – żołnierze roznosili epidemie, plądrowali domostwa, rabowali i gwałcili. W spisanych z danego okresu wspomnień często wspomina się powszechny wówczas kanibalizm.

Podkreślić należy, że okrucieństwa te miały miejsce w Europie, która znała już odkrycia Galileusza, czy szekspirowski dramat. Była więc jakby – w imię Chrystusa – chwilowym „cofnięciem się” cywilizacji.

 Ewa Frączek
w pierwotnej formie tekst ukazał się na stronie Odkrywcy.pl w dniu 2010-05-25