Krwawy kalwinizm

Krwawy kalwinizm

Religia protestancka nie miała w swoim pierwotnym zamierzeniu odrywać się od katolicyzmu. Pierwszy reformator, Marcin Luter, chciał wnieść nieco świeżych idei do skostniałej struktury XVI-wiecznego Kościoła oraz naprawić niektóre z jego błędów. Nie znalazłszy jednak zrozumienia, o entuzjazmie nie wspominając, podłożył podwaliny pod nowe wyznanie, będące dla powszechnego wówczas katolicyzmu pierwszą poważną konkurencją.

Fenomen początków protestantyzmu porównać można do efektu domina. Fala zmian religijnych przetoczyła się przez Europę, na zawsze zmieniając jej wizerunek. Poza Lutrem, tezy swoje zaczęli głosić inni teologowie, a wielorakie myśli, dotąd tłumione, zmieniły i odświeżyły niejeden sposób widzenia.

Historia jednak byłaby zbyt prosta, gdyby dzieje kościołów protestanckich związane były – w opozycji do „krwawego”, średniowiecznego Kościoła katolickiego – z umiarkowaniem, rozumnością, czy bezkonfliktowością. Wręcz przeciwnie: mimo iż to katolicyzm kojarzony jest ze Świętą Inkwizycją, paleniem na stosach „heretyków” i „opętanych” oraz sprzedawaniem odpustów, protestantyzm też ma swoim koncie wiele „niechrześcijańskich” wydarzeń. Właściwie, z dzisiejszej perspektywy wygląda na to, że ludzie w XVI i XVII, zupełnie niezależnie od wyznawanej religii nie byli gotowi jeszcze na przyjęcie współczesnych ideałów pokoju i jako takiej tolerancji. Długo i boleśnie rodzące się wartości typu „wolność przekonań” miały dopiero nadejść (i to niekoniecznie na zawsze).

Jednym z bardziej wpływowych kościołów protestanckich był kalwinizm. Jego założyciel, Jan Kalwin, przedstawił swoją doktrynę w 1536 roku. Zanim stworzył własne wyznanie, był już protestantem (a konkretniej luteraninem: Luter przybił swoje słynne tezy do drzwi katedry w roku 1517, gdy Kalwin miał osiem lat). Dlatego, z racji swej religii, musiał opuścić katolicki Paryż i osiadł w Szwajcarii. Tam też, w Genewie, otrzymał propozycję posady duchownego, a jego myśl wyklarowała się i przeszła do historii właśnie jako „kalwinizm”.

Jan Kalwin Źródło: http://www.eioba.org/files/user14561/kalwin.jpgJan Kalwin
Źródło: http://www.eioba.org/files/user14561/kalwin.jpg

Kalwin znany jest ze swych skrajnych, purytańskich poglądów. Swoje teorie wcielał je w życie podczas pobytu w Genewie – szybko został bowiem nie tylko jej przywódcą religijnym, ale i politycznym. Na czym owy purytanizm polegał? Cudzołóstwo i nierząd zaliczono do poważnych przestępstw, na miarę morderstwa lub rabunku. Zakazano gier hazardowych, picia alkoholu, tańca, śpiewu „nieprzyzwoitych” piosenek. Poza zakazami pojawiły się także nakazy, które dziś określilibyśmy mianem „fundamentalistycznych”. Pojawianie się w kościele nie było na przykład kwestią wyboru, a obowiązkiem wiernego. Za nieprzestrzeganie obowiązków groziły sankcje.

Pilnowanie wiernych należało do tzw. Konsystorzu. Był to dwunastoosobowy trybunał, który wydawał wyroki nie tylko w sprawach publicznych, ale i prywatnych. Karał więc nie tylko ludzi zakłócających porządek w mieście, ale i tych, którzy określali się mianem agnostyków czy też tych, którzy po prostu krytykowali Kalwina.

Dziś o kalwinizmie wiadomo głównie, że wspierał pracowitość, traktując ją jako jedną z istotniejszych cnót. Przestano też krytykować tępione przez wcześniejsze chrześcijaństwo bogacenie się czy „robienie interesów” z wykorzystaniem pożyczenia na procent – dlatego też dziś traktuje się to wyznanie jako jeden z czynników przyczyniających się do rozwoju kapitalizmu.

Mało kto wie jednak, że to o czasach Kalwina pewien szwajcarski historyk napisał o Genewie: „przy mieczu, na szafocie i przy stosie panował nieustanny ruch. Strażnik więzienny skarżył się, że więzienie jest przepełnione, a kat narzekał na omdlałe ramiona”. W istocie, w ciągu zaledwie czterech lat, od 1542 do 1546 za herezję lub czarnoksięstwo zginęło w mieście 58 osób.

Powiedzenie o Janie Kalwinie iż był „nietolerancyjny” jest więc niezwykłym załagodzeniem jego wizerunku. Trudno nazwać tak człowieka, który ludziom uznanym przez niego za heretyków zapewniał szybki proces i równie szybką egzekucję.

Najsłynniejszą ofiarą Kalwina był Miguel Servet, hiszpański geograf, lekarz i teolog, nie uznający doktryny Trójcy Świętej. Los postąpił ze wspomnianym uczonym wyjątkowo cynicznie. Aresztowany przez Inkwizycję w Lyonie zbiegł do Genewy, by nie ponieść śmierci z ręki katolików. Poniósł ją niebawem – z ręki protestantów. Podczas procesu wytoczono przeciw niemu zarzuty nie tylko czysto teologiczne (kwestionowanie dogmatu Trójcy i boskości Chrystusa), ale i… geograficzne. Ziemię Świętą przedstawił w swoich pismach jako pustynną i ubogą. Opis, który nie zgadzał się z opisem biblijnym, okazał gwoździem do trumny. Servet został oskarżony o herezje i spalony na stosie po tym, jak od oskarżeń od herezję i stosu próbował uciec.

Protestantyzm nie okazał się więc ucieczką od krwawych procedur Kościoła katolickiego, lecz ich przedłużeniem. Kalwin palił na stosie heretyków, zaś Luter nie tylko nie tolerował swych intelektualnych przeciwników, katolickich teologów, lecz był także antysemitą.

Na skutek takich postaw, występujących zarówno ze strony katolickiej jak i protestanckiej, jeszcze wiele lat po reformacji Europa zmagała się z pochłaniającymi setki istnień religijnymi wojnami.

Ewa Frączek