Jak wyglądała Droga Krzyżowa?

Trasę Drogi Krzyżowej, czyli trasę przejścia Jezusa Chrystusa na wzgórze Golgoty, gdzie poniósł on męczeńską śmierć, znamy trochę z przekazań biblijnych, trochę z kazań, najwięcej – z kreacji artystycznych, a konkretniej z upamiętniających wydarzenie obrazów czy płaskorzeźb. Te umiejscowione są najczęściej w katolickich kościołach lub prawosławnych cerkwiach i przedstawiają czternaście symbolicznych „stacji”, czyli ważnych momentów męczeństwa, których wyobrażenie podtrzymuje i przekazuje kościelna tradycja.

Źródło: diecezjaelk.pl

Źródeł historycznych na temat męki jest niestety niewiele. Wydaje się, że część wydarzeń z Drogi Krzyżowej, które przekazywane są nam przez obrazy i płaskorzeźby, to tylko upiększenie zapisu biblijnego. Niektóre „stacje” pojawiły się dopiero w średniowieczu. Inne faktycznie wspominane są w Nowym Testamencie.

Najogólniej rzecz ujmując, dźwiganie krzyża zakończone męczeńską śmiercią to upokarzająca, typowa dla antycznych kultur Bliskiego Wschodu kara, wywodząca się z czasów babilońskich i asyryjskich. W czasach buntów żydowskich, zwłaszcza po upadku Jerozolimy, krzyżowanych było nawet kilkaset osób dziennie! Skazaniec do przedmiotu swojej kaźni przybijany był gwoździami lub przywiązywany, umierał kilka godzin, czasem – nawet dwa dni.

Dodatkowo, co stanowi kolejny przerażający aspekt nieludzkich tortur, krzyż musiał być doniesiony na egzekucję najczęściej samodzielnie. Przypuszcza się, że Chrystus, podobnie jak większość innych skazańców, niósł tylko poprzeczną belkę. Przy czym słowo „tylko” nie jest może zbyt trafne: belka ważyła w granicach 30-40 kilogramów.

Wracając do Drogi Krzyżowej Chrystusa, nie jest znana jej data, w Biblii sprzeczne są też przekazy, co do dnia, co w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia. Ważniejsze jest pytanie, czy historykom kiedykolwiek uda się zrekonstruować faktyczny przebieg męczeństwa jednego z ważniejszych przywódców religijnych w dziejach. Dziś możemy zrobić to jedynie pobieżnie.

Stacja I. Jezus skazany na śmierć.

Stacja I przedstawia proces Chrystusa. Na rycinach czy rzeźbach pojawia się często Poncjusz Piłat, ten, który według opisów ewangelicznych skazał Chrystusa na śmierć, choć nie zdecydował się na wydanie wyroku tak długo, dopóki tłum nie zaczął nań naciskać. W Ewangelii Mateusza czytamy, że po zatwierdzeniu wyroku odciął się od sprawy, umywając przed tłumem ręce i mówiąc: „Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz”

Jedyną wątpliwą kwestią jest tu próba charakterystycznego dla chrześcijaństwa ukazywania Piłata jako człowieka słabego, targanego wątpliwościami. Ze źródeł niechrześcijańskich (np. z podań Filona z Aleksandrii, historyka) wynika raczej, że był bezwzględny i nietolerancyjny, okrutny i podejrzliwy. Przypuszcza się, że Ewangelicy, opisując namiestnika w złagodzony sposób po pierwsze nie chcieli się narażać Rzymowi, w którym, przynajmniej jakiś czas (do pierwszych prześladowań)  czuli się całkiem bezpieczni. Po drugie cała wina za wydarzenie przypisana miała być Żydom. Rolę Rzymu starano się tu raczej umniejszać, stąd taka a nie inna wizja Poncjusza Piłata.

Niejasna jest rola Barabasza. Według Biblii był to złoczyńca. Inni wskazują na to, że mógł być to żydowski bojownik o wolność. Domaganie się tłumu, aby uwolnić Barabasza niekoniecznie świadczyło o jego przypisywanej mu przez Ewangelistów nikczemności.

Stacja II. Jezus bierze krzyż.

Według Biblii żołnierze „ukoronowali” Chrystusa cierniową koroną, bili go, nałożyli nań szkarłatny płaszcz. Jest to bardzo prawdopodobne: typowe dla Rzymu było wydawanie skazańca żołnierzom w celu po pierwsze upokorzenia więźnia, po drugie: dostarczenia Rzymianom „rozrywki”, której na prowincji byli pozbawieni… Okrutnymi katami stawali się ci, którzy z racji swojego zawodu mieli raczej bronić Rzymu, a nie pogarszać męczarnie i tak dostatecznie cierpiącym już nieszczęśnikom. Zarówno płaszcz, jak i „korona” z dużym prawdopodobieństwem mogły być próbą wyszydzenia „królewskości”, o której Chrystus mówił na procesie.

Samemu zatem „dźwignięciu krzyża” mogły towarzyszyć tortury fizyczne i psychiczne, a nawet prawie pewne jest to, że towarzyszyły…

Stacja III. Pierwszy upadek.

Pierwszy upadek nie jest wspomniany w Biblii. W zasadzie nie jest wspomniany ani jeden z trzech upadków, które w tradycji przedstawiane są na Stacjach III, VII i IX. Wszystkie upadki o tyle jedynie prawdopodobne, iż wyobrażenie człowieka potykającego się pod ogromnym ciężarem nie wydaje się w żaden sposób niemożliwie.

Stacja IV. Jezus spotyka matkę.

Cztery stacje Drogi Krzyżowej mówią o spotykaniu przez Chrystusa różnych ludzi. Na czwartym etapie swojej męki spotkać miał matkę – tego jednak w żadnych źródłach nie da się doszukać, łącznie ze źródłem biblijnym. Jan wspomina, że Maria była pod krzyżem, nie ma jednak wzmianki, aby zdarzyło się to podczas męczeńskiej wędrówki. Nawiasem mówiąc, o matce Jezusa Biblia wspomina bardzo rzadko i raczej zdawkowo. Przypuszczalnie jej obecność na przedstawianej w Kościele Drodze Krzyżowej jest to wynik tradycji, a dokładniej szerzącego się kilka wieków po śmierci Chrystusa maryjnego kultu.

Stacja V. Szymon pomaga nieść krzyż.

Szymona wspominają trzy Ewangelie – Mateusza, Marka i Łukasza. Szymon Cyrenejczyk miał być przypadkowym przechodniem, którego rzymscy żołnierze zmusili do pomocy Chrystusowi. „Gdy wyprowadzili Jezusa, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem” (Łk 23, 26)

Część historyków Kościoła twierdzi, że stwierdzenie zawarte w Ewangelii według świętego Jana, że Chrystus „niósł krzyż sam”, może być stwierdzeniem religijnym, podkreśleniem, że Chrystus wziął grzechy na siebie, nie wyklucza to obecności przypadkowego przechodnia. Sama tradycja pojawienia się Szymona natomiast jest sprzeczna o tyle, że część analiz widzi w akcie pomocy Cyrenejczyka wyraz współczucia dla skazańca, część – akt rzymskiej przemocy wobec napotkanego przypadkowo Żyda. Jeszcze inni badacze twierdzą, że Szymon nie musiał być wcale Żydem, aczkolwiek jest to mocno prawdopodobne.

Stacja VI. Weronika ociera twarz Jezusa.

Stacja VI to najbardziej kontrowersyjny moment Drogi Krzyżowej, ale jednocześnie jednoznacznie legendarny. Nic nie wskazuje właściwie na to, że historia związana z tym momentem męki Chrystusa w ogóle była znana przed średniowieczem. Legenda o świętej Weronice pojawiła się w IV wieku i, w różnych wersjach, rozwijała się do późnych wieków średnich: w jednej z wersji ociera ona twarz Jezusa, a na chuście pojawia się w cudowny sposób jego wizerunek.

Stacja VIII. Jezus pociesza kobiety.

Pocieszanie jerozolimskich niewiast jest przez Biblię wspominane w Ewangelii według Łukasza. „Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: ‘Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły’. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?»” (Łk 23, 28-31)

Obecność kobiet jest prawdopodobna. Według teologów słowa Chrystusa są napiętnowaniem czysto sentymentalnej litości, która jeszcze musi przekształcić się w prawdziwą wiarę. Według niektórych historyków niejasne jest, jak w stanie fizycznego umęczenia, skazaniec mógł udzielić tak przemyślanej formy kazania. Nigdzie nie jest powiedziane jednak, aby stan Chrystusa w tej części „wędrówki” był już bardzo ciężki. Przemówienie do kobiet nie jest zatem niemożliwe, zwłaszcza, że obserwowanie skazanego było w antycznym świecie na porządku dziennym, kobiety mogły pojawiać się dla czystej ciekawości, stąd ich napomnienie.

Stacja X. Jezus obnażony z szat.

„Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć»” (J, 19, 23-24). Tak obnażenie Chrystusa opisuje Jan. Inne Ewangelie nie wspominają o tym wydarzeniu, co niczego oczywiście nie przekreśla. Pozbawienie ubrania było znaną już od dawna formą dodatkowego upokorzenia człowieka…

Stacja XI i Stacja XII. Przybicie do krzyża, Śmierć na krzyżu. 

Jak zostało wspomniane, okrutna śmierć poprzez przybicie lub przywiązanie do krzyża nie była w owych czasach, w tamtym obszarze geograficznym niczym nowym.

Ukrzyżowanie Jezusa zaś potwierdzają i inne źródła, nie tylko Ewangelie. Tyle, że jedynie według Nowego Testamentu po męczeńskiej śmierci nad światem na kilka godzin zapanowały ciemności. Niektórzy starają się dopatrywać w tajemniczych ciemnościach zaćmienia światła, jednak nie ma co do tego powszechnej zgody wśród badaczy antycznych dziejów. Zwłaszcza, że zjawisko to trwa kilka do kilkunastu minut. Najprawdopodobniej jest to zatem podniosłość ewangelicznego stylu, bez przełożenia na realia.

Jeśli chodzi o słynne przebicie boku to nie było ono przypuszczalnie dodatkową męczarnią lecz skrupulatnością żołnierza, który chciał być pewny, że skazaniec nie żyje.

Stacja XIII. Zdjęcie z krzyża.

Tradycyjna wizja zdjęcia ciała Chrystusa z krzyża przez Józefa z Arymatei jest upiększeniem biblijnego opisu. Według Ewangelii Jana był on uczniem Chrystusa. Poprosił o ciało, które zostało mu wydane. Upiększenie polegać miałoby jedynie na tym, że na płaskorzeźbach czy obrazach przedstawiony jest często jeden człowiek. Tymczasem Biblia wspomina też o Nikodemie, który wraz z Józefem namaścił ciało Chrystusa i złożył je do grobu. Niewykluczone, że przeprowadzeniem takiej operacji zajęłoby się jednak więcej osób, być może kontrolowane byłoby to przez żołnierzy.

Stacja XIV. Złożenie do grobu.

Według tradycji ciało Jezusa owinięte w płótno zostało złożone do grobu. Wejście zabezpieczone zostało wielkim kamieniem. Ostatnio (w 2007 roku) świat obiegła wiadomość, że grób Chrystusa został odkryty. James Cameron wyemitował na Discovery film o zaginionym grobowcu (odkrytym w dzielnicy jerozolimskiej Talpiot), na autentyczność którego wskazywać miały wyryte imiona Józefa, Marii i innych bliskich ukrzyżowanemu. Naukowcy oraz część środowiska kościelnego wskazuje jednak na to, że tak typowe dla tej części świata imiona o niczym nie świadczą. Ostatecznie miejsce pochówku Chrystusa nie jest znane.

Tradycja odprawiania Drogi Krzyżowej jest dla niektórych wyznań chrześcijańskich niezmienna od lat. Charakterystyczne jest to zwłaszcza dla obrządku katolickiego. Inną sprawą pozostaje to, że Jan Paweł II zainicjował nową, „poprawioną” formę nabożeństwa, które w odróżnieniu od nabożeństwa tradycyjnego nosi nazwę „biblijnej drogi krzyżowej”. Stacje wyróżnione w tym nabożeństwie są nieco inne i nie obejmują tych momentów, o których nie ma wzmianek w Nowym Testamencie.

Ewa Frączek