Dlaczego Europa jest chrześcijańska?

Dlaczego Europa jest chrześcijańska?

Cywilizacja europejska nierozerwalnie związana jest z tradycją chrześcijańską – to fakt, któremu zaprzeczyć trudno. Jeszcze trudniej zaprzeczyć temu, że chrześcijaństwo swoje ideologiczne podstawy czerpie z nauk Chrystusa. Niestety równie oczywiste jest także istnienie przepaści dzielącej owe „podstawy” od tego, czym chrześcijaństwo jest dzisiaj.

Czy da się prześledzić rozwój jednej z najpotężniejszych religii świata? Szczegółowa analiza zajęłaby jakieś pół życia przeciętnego człowieka, ale można pokusić się o prześledzenie – przynajmniej w skrócie – historycznego uwarunkowania tego, że akurat chrześcijaństwo, nie zaś pochodzące z tych samych stron judaizm czy islam, tak trwale zakorzeniło się w Europie. Sprawa jest o tyle ciekawa, że same z siebie nauki Chrystusa raczej nie miały możliwości samodzielnego przebicia się przez gąszcz istniejących na początku naszej ery religii, sekt, odłamów wierzeń lokalnych itepe itede. Do tego potrzebne było przede wszystkim źródło pisane, do którego można byłoby się odwoływać oraz, oczywiście, oddani sprawie prorocy i nauczyciele.

Źródłem stał się Nowy Testament. Jego skład najbardziej zbliżony do dzisiejszego unormował się dopiero w V wieku. Cztery Ewangelie, mniej lub bardziej spójnie, opowiadają o życiu Chrystusa z mniejszymi lub większymi zagadkami i niedopowiedzeniami. To, jak bardzo się różnią, to odrębny temat, warto jednak wspomnieć, że poza faktyczną mnogością ich autorów (nie, nie było po prostu tak, że to, co „napisane przez Łukasza”, pisał Łukasz), wprowadzanymi na przestrzeni lat modyfikacjami tekstu i rozciągniętym czasem powstania, różne były także potrzeby środowisk, do których kierowane były słowa Jezusa. I tak Mateusz przemawiający do Żydów mówi o „mężczyźnie odprawiającym żonę”, gdyż w kulturze tej mógł wystąpić o rozwód tylko mężczyzna. Marek zaś odnosi te słowa do mężczyzn i kobiet, z racji odmiennej „rozwodowo” specyfiki kultury rzymskiej, w ramach której głosił Słowo. To tego typu różnice wpłynęły na ostateczny kształt tego, co dziś uznaje się za „właściwe” w chrześcijaństwie europejskim (łacińskim). A przy okazji: to, że Ewangelii jest w Nowym Testamencie akurat cztery, nie wynika z tego, że tyle ich zostało akurat napisanych: w obręb pism ostatecznie uznanych przez chrześcijaństwo za objawione, nie znalazły się inne wersje na temat życia Chrystusa: Ewangelia Tomasza, Piotra, czy osławiona i najbardziej tajemnicza Ewangelia Judasza.

Poza Ewangeliami, w składzie Nowego Testamentu pojawiają się także Dzieje Apostolskie (dotyczą okresu rozwoju wczesnego chrześcijaństwa) oraz Apokalipsa, dzieło dość szalone, traktowane jako księga prorocka. Zbiór listów zaś, przypisywanych tradycyjnie świętemu Pawłowi, oddaje ogólnego ducha doktryny i tej etyki, która przebiła się podczas rozwoju religii.

Co znaczy: „etyki, która przebiła się”? Ano to, że istniało kilka jej wersji: o tyle trudnych do uchwycenia, że Chrystus sam niczego nie napisał i musimy wierzyć jego uczniom, wcale nie zgadzającym się ze sobą nawzajem w każdym szczególe. Pierwotne chrześcijaństwo miało na przykład głównie dwie postacie. Pierwsza, judeochrześcijańska, zakładała, że Jehoszua z Nazaretu był posłany jako mesjasz do Izraelitów. Druga wersja, wersja św. Pawła – która w ostateczności „się przyjęła” – to wersja twierdząca, że Chrystus został posłany do wszystkich narodów.
W tym miejscu należy pogratulować św. Pawłowi. To on był bez wątpienia tym, który do rozpropagowania nauk Chrystusa przyczynił się bardziej, niż sam nauczyciel. Wbrew opozycyjnej „wersji judeochrześcijańskiej” sugerującej, że nadejście Chrystusa to asumpt do odnowy duchowej narodu żydowskiego, nawracał on przede wszystkim pogan. Początkowo udał się wprawdzie do Izraelitów, jako do Narodu Wybranego, jednak po nieudanym dialogu zwrócił się w stronę Grecji. Przyczyny jego udania się z Jerozolimy do Aten były prawdopodobnie dwie: po pierwsze nie spodobało się Izraelitom zwolnienie przez Pawła wiernych z mojżeszowego prawa (obrzezania, przepisów kulinarnych itp.). Po drugie nie mógł się on dogadać z innymi Apostołami, w związku z czym, na mocy „podziału” terenów, w udziale przypadła mu właśnie Europa. To miało na nas szczególny wpływ – z perspektywy czasu to Paweł właśnie okazał się najskuteczniejszym propagatorem myśli chrześcijańskiej, a Europa najbardziej podatnym gruntem na apostolską naukę.

Mimo to „europejskie chrześcijaństwo” ostatecznie i wbrew intencjom apostoła nie rozpoczęło się w Grecji. W Atenach nie było Pawłowi lepiej niż na Bliskim Wschodzie. Szybko wszedł w konflikt z epikurejczykami i stoikami – którzy określali go pogardliwie mianem „spermologos”, ignorant, który nie umie posługiwać się rozumem – a w końcu z miejscowymi wyznawcami judaizmu. Zrezygnował więc i około roku 62 dotarł do Rzymu, niechęć do filozofów zaś pozostała mu na całe życie, w Liście do Koryntian pisał: „Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia […]. Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan. Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć”.

W pewnym momencie historia życia św. Pawła urywa się, zachowało się podanie, że zginął za Nerona, choć istnieją sprzeczne na ten temat informacje. Niewątpliwie jednak właśnie dzięki niemu w Rzymie rozkwitło – a po długich i krwawych dziejach przyjęło się – chrześcijaństwo.

W drugiej połowie I wieku, za cesarza Nerona, chrześcijanie byli grupą już rzucającą się w oczy. Właśnie wtedy rozpoczęły się ich prześladowania. Po słynnym pożarze Rzymu kampania antychrześcijańska ruszyła z pełną mocą, w wyniku czego męczeńską śmierć poniosło wielu wiernych. Ich ciężki los trwał jeszcze wiele lat, ostatnim jego akordem były rządy Dioklecjana (przełom III i IV wieku), który konsekwentnie niszczył kościoły, zmuszał chrześcijan do składania ofiar rzymskim bogom oraz – tradycyjnie – posuwał się do kary tortur za nieprzyjęcie „tradycyjnej” religii. Jednocześnie chrześcijaństwo miało jednak własne, wewnętrzne kłopoty. Zaczęło silnie rozwarstwiać się na różne odłamy (czego przykładem jest gnostycyzm, wersje „okołoplatońskie” związane z rodzącą się wówczas filozofią chrześcijańską itd.), z których jeden, katolicki, czyli tzw. powszechny przyjął się głównie w Rzymie, pozwalając różnym sektom rozwijać się raczej na peryferiach „cywilizowanego świata”.

Nauki o życiu doczesnym i o Królestwie Niebieskim zaczęły wówczas, mimo prześladowań i wewnętrznych różnic, stawać się coraz popularniejsze wśród ludzi prostych oraz wśród tych,  którzy w ideologicznym zamęcie Cesarstwa, poszukiwali etyki nowej lub niosącej inne wartości niż na przykład rzymski kodeks. Poza tym system unifikujących reform Dioklecjana, przeprowadzonych siłą, nie przyniósł efektu. Zarządcy prowincji, na które podzielił państwo, wcale nie chcieli prześladować podległych im mieszkańców. Podobnie licznymi prześladowaniami znudzili się „poganie”, którzy bardzo często zaczęli lepiej poznawać chrześcijańskich sąsiadów, doznawać od nich aktów miłosierdzia lub po prostu – orientować się, że nie są oni odpowiedzialni za klęski żywiołowe, a ich tajemne spotkania to nie orgie, podczas których spożywa się litry ludzkiej krwi. Jednocześnie, w świadomości następców cesarza, zaczęło pojawiać się przekonanie o tym, że w zdobyciu i utrzymaniu władzy pomoże tylko wspieranie się na religiach dotychczas prześladowanych.

Z długotrwałych walk, które rozgorzały po abdykacji Dioklecjana, zwycięsko wyszedł ostatecznie Konstantyn Wielki. On jako pierwszy dostrzegł w chrześcijaństwie realną szansę na umocnienie swej pozycji. W 313 roku wydał edykt mediolański zapewniający religijną tolerancję. W roku 325 zwołał w Nicei pierwszy w historii sobór powszechny, gdzie po sporach doktrynalnych podyktował biskupom katolickie Wyznanie wiary, w niezmienionej prawie formie obowiązujące do dziś. Jeszcze przed soborem na każdego, kto zmuszałby chrześcijanina do udziału w pogańskim kulcie, nałożył w prawie z 323 r. karę chłosty lub wysoką grzywnę. To za czasów Konstantyna rozpoczął się silny związek na linii państwoKościół, krytykowany zresztą przez wiele powstałych później nurtów pragnących odnowy wczesnego, niewinnego i apolitycznego chrześcijaństwa. Od tej pory bowiem zagadnienia religijne stały się silnym elementem propagandowym przydatnym dla władców. Co ciekawe, sam Konstantym tuż przed śmiercią, po konflikcie z biskupami, zdecydował się na chrzest z rąk biskupa ariańskiego.

Po Konstantynie niemal wszyscy władcy Rzymu wspierali chrześcijaństwo. Teodozjusz w roku 380 ogłosił je religią państwową, w 386 zaś ścięty został niejaki Prysylian, pierwszy oficjalny heretyk.

Zwycięstwo Kościoła za Konstantyna Wielkiego stanowi pewną zagadkę. Odpowiedzi na nią zebrać można w trzech „typach teorii”: „teoria dekadencji widzi przyczynę w rozkładzie kultury pogańskiej. Teoria rewolucji podkreśla, że było to zwycięstwo schrystianizowanej klasy proletariackiej nad pogańskimi wyższymi warstwami społecznymi, które nieudolnie rządziły cesarstwem rzymskim w III wieku. Teoria polityki widzi przyczynę zwycięstwa Kościoła wyłącznie w popieraniu go przez cesarza Konstantyna Wielkiego”1, jednak „decydujące o sukcesie przyczyny tkwiły wewnątrz Kościoła, przede wszystkim w duchowych wartościach które ofiarował helleńskiemu światu, religijnie niespokojnemu i poszukującemu, oraz w wysokim poziomie moralnym większości chrześcijan, którzy nawet wobec prześladowców nie żywili zemsty ani pragnienia odwetu”.

Jako religia oficjalna chrześcijaństwo stawało się coraz bardziej podzielone. Mimo wielu walk wewnętrznych, o których napisać można by niejedno dzieło, nadal konsekwentnie rozprzestrzeniało się w Europie. W długim okresie średniowiecza, wraz z powstaniem zakonów, klasztorów i umacnianiem się roli papiestwa, rozprzestrzeniło się na wszystkie rubieże Starego Kontynentu oraz na stałe zakorzeniło jako trwała część cywilizacji.

W wieku XV religia chrześcijańska była już w Europie oczywistością. Mimo problemów związanych z szykującą się reformacją, nie było względem niej żadnej poważnej opcji. Na Bliskim Wschodzie miała wprawdzie silną konkurencję. Dlatego więc to podczas próby omijania Bliskiego Wschodu, w szukaniu morskiej drogi do Indii, a więc od czasów wielkich odkryć geograficznych, rozpoczął się jej nowy etap: wyjścia poza kontynent. Ten rozdział z dziejów chrześcijaństwa jest już jednak zupełnie inną historią.

Ewa Frączek
w pierwotnej formie tekst ukazał się na stronie Odkrywcy.pl w dniu 2013-03-29