Józef Piłsudski – kontrowersje

Kontrowersje wokół Marszałka Piłsudskiego

Józef Piłsudski to jeden z najbardziej znanych Polaków wszech czasów, charyzmatyczny przywódca, który zarówno za życia jak i po śmierci otoczony był przez rodaków swoistym kultem. Są jednak tacy, u których postać Marszałka nie wzbudza podziwu, zaś wiele kwestii związanych z jego osobą pozostaje przedmiotem licznych sporów.

Piłsudski_16

fot. wikipedia 

Rola Józefa Piłsudskiego w procesie odzyskania przez Polskę niepodległości, a także jego śmiałe zaangażowanie w wojnę polsko-bolszewicką i niezmordowane budowanie państwa polskiego od nowa to fakty, które nie mogą być kwestionowane. Głosy krytyki dotyczące Marszałka pojawiają się jednak przy okazji wielu innych, nie zawsze jasnych okoliczności.

Współpraca z Niemcami

Krytycy Piłsudskiego z czasów dwudziestolecia międzywojennego, głównie ci związani ze skrajną prawicą, stawiali często tezę, jakoby Marszałek zdecydował się na współpracę z państwami centralnymi w czasie I wojny z zamiłowania do zachodniego sąsiada. Teza ta była jednak na wskroś niesprawiedliwa i miała charakter głównie propagandowy. Z jednej strony faktycznie Piłsudski walczył u boku Austro-Węgier, które z kolei sprzymierzone były z Niemcami. Samym Niemcom jednak polski wódz sprawiał wyłącznie problem.

Jak wyglądała współpraca? Wyjaśnienie należy zacząć od tego, że wybuch I wojny był dla Polaków niezwykłą szansą. Pierwszy raz trzej zaborcy stanęli naprzeciw siebie. Żeby uzbroić swoje armie w dodatkowych żołnierzy, zarówno Rosja jak i Niemcy czy Austro-Węgry usiłowały zyskać przychylność swoich polskich „poddanych”, obiecując im (niezobowiązująco) nieokreśloną suwerenność czy autonomię w powojennych strukturach. Piłsudski nie chciał nieokreślonej autonomii, chciał niepodległości. Nie wierząc w obietnice Rosji, ani też nie ufając Niemcom, zdecydował się uformować jednostkę militarną na terenie Austro-Węgier – zaborcy najmniej dla Polaków uciążliwego.

Wybór okazał się trafny, dzięki obecności w austriackim wojsku Piłsudski mógł walczyć z Rosją – na czym zależało mu najbardziej. Kiedy jednak Austro-Węgry zbyt zbliżyły się do Niemiec, przyszły Marszałek wcale nie był zachwycony. Wręcz przeciwnie, odmówił przerzucenia Legionów do tzw. Polnische Wehrmacht, a niemieckiemu general- gubernatorowi oświadczył, że „nalepienie orła białego na każdy palec u ręki nie sprawi, że Polacy zaczną uważać morderczy uścisk tej ręki za wyraz miłości i przyjaźni”. Buta Piłsudskiego poskutkowała aresztowaniem i uwięzieniem go w Niemczech. Oskarżenia o współpracę, w których przodowały środowiska endeckie (także z Romanem Dmowskim), były zatem oskarżeniami zupełnie na wyrost.

Zdrada Ukraińców

W kwestii polityki wschodniej Piłsudski miał wizję tzw. federacji państw. Zależało mu na niepodległej Ukrainie, niepodległej Litwie, Łotwie i Estonii głównie po to, aby stanowiły one naturalną zaporę między Polską a bolszewicką Rosją. Nie chciał też, w przeciwieństwie do Romana Dmowskiego, polonizować wschodnich rubieży Europy. Wiedział, że mieszkańcy niepodległej Ukrainy będą zdecydowanie przyjaźniejszymi sąsiadami niż Ukraińcy zamieszkujący Polskę jako etniczna mniejszość (siłą rzeczy dyskryminowana).

21 kwietnia 1920 r. Polska podpisała umowę, w której uznawała niepodległość Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL). Jej przywódca, Symon Petlura, w zamian za upragnioną deklarację zrzekł się pretensji do Galicji Wschodniej i Wołynia. Tajna, ale najważniejsza część ugody dotyczyła jednak przede wszystkim anty-bolszewickiej współpracy. We wspólnych założeniach, po zwycięstwie nad bolszewikami Warszawa z Kijowem miała w ścisłej kooperacji chronić Europę Wschodnią przed ideologią płynącą z Rosji Sowieckiej.

Zwycięstwo nad Sowietami i korzystny dla Polski pokój w Rydze podpisany 18 marca 1921 r. ocaliły suwerenność narodową II Rzeczpospolitej i uratowały zachodnią Europę przed bolszewizacją, a tzw. Cud nad Wisłą uznano za jedną z kilkudziesięciu najważniejszych bitew europejskich wszech czasów. Jak się jednak okazało, nawet tak spektakularne zwycięstwo nie pozwoliło Polsce grać roli przywódcy regionu. Rosja Sowiecka była osłabiona, ale wciąż silna. Tym samym to ona miała głos decydujący w sprawie niepodległości Ukrainy. W Rydze polska strona niestety podpisała dokument uznający prawne istnienie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (USRR), marionetkowego państwa podwładnego ZSRR.

Podpisanie uznania dla USRR oznaczało wycofanie dyplomatycznego uznania dla Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL) Symona Petlury i pozostawienie sojuszników samym sobie. Armia Petlury ewakuowała się do Polski, skąd została internowana. Do dziś część Ukraińców uznaje traktat ryski za polską zdradę, czemu właściwie z formalnego punktu widzenia zaprzeczyć trudno.

Polski obóz koncentracyjny

Do dzisiaj badacze nie są w stanie ustalić, czy Piłsudski ze szczegółami wiedział, jak traktuje się więźniów politycznych w Berezie Kartuskiej, więzieniu powstałym w 1934 r. (rok przed śmiercią Marszałka) oficjalnie zwanym „miejscem odosobnienia”. Zamykano w nim nie tyle kryminalistów, ale tych, którzy „doprowadzali do chaosu w państwie polskim”. Takie sformułowanie oznaczać mogło właściwie wszystko.

Skazywano bez procesu sądowego, mocą decyzji administracyjnej. Czas kary wynosił na ogół około trzech miesięcy. Choć wydaje się to relatywnie niedługim okresem, czas ten był wystarczający, aby złamać psychicznie i fizycznie niejednego człowieka. Codziennie odbywano kilkugodzinną „gimnastykę” przypominającą dzisiejsze zawody typu survival. Do obowiązków (niezależnych od „gimnastyki”) należało czyszczenie uryn małymi szmatkami, całodzienne kopanie rowów i inne nieprzynoszące nikomu pożytku czynności. Wszystkie czynności wykonywane były na gwizdek, także jedzenie i korzystanie z toalety. Częste były też przypadki „pałowania” jako reakcji na zbyt powolne ruchy więźniów, ich fizyczną słabość itp.

Niezależnie od tego, czy Piłsudski dokładnie zdawał sobie sprawę z procedur zachodzących w Berezie, projekt zbudowania takiego więzienia był z nim skonsultowany. Samo wyrażenie zgody zaś na tak niehumanitarną propozycję, niezależnie od tego, czy państwo polskie znajdowało się wówczas w chaosie i wymagało rządów „twardszej ręki”, to zdecydowanie ciemniejsza karta w życiorysie Piłsudskiego.

Maj 1926

Zdecydowanie największą kontrowersją związaną z Marszałkiem Piłsudskim jest kwestia zamachu majowego z 1926 r. Piłsudski w wywiadzie udzielonym „Kurierowi Porannemu” zapowiedział, że „staje do walki, jak i poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partii i stronnictw nad Polską”. Walka z „rozwydrzonymi partiami” kosztowała życie 215 żołnierzy i 164 cywilów.

Do zamachu stanu doszło na skutek pogarszającej się sytuacji w kraju, zarówno gospodarczej jak i społecznej. Gabinety rządzące zmieniały się co kilka miesięcy, panował chaos i – przede wszystkim – nasilały się wzajemne animozje między stronnictwami. Często zdarzały się pobicia posłów przez nieznanych sprawców, zginął też od kuli pierwszy prezydent Rzeczpospolitej Gabriel Narutowicz. Destabilizacja państwa była o tyle niebezpieczna, że zarówno ZSRR jak i III Rzesza stawały się coraz silniejsze. Widmo balansowania między silnymi sąsiadami prześladowało Piłsudskiego: wiedział, że pokój zachowa tylko wtedy, gdy uporządkuje sprawy w kraju.

„Wojna majowa” była o tyle nietypowa, że – zdaniem świadków – właściwie nikt zbytnio jej nie chciał, łącznie z samym Marszałkiem. Piłsudczycy byli przekonani, że rząd Wincentego Witosa pod wpływem demonstracji siły ustąpi dobrowolnie. Kiedy jednak Piłsudski pojawił się wraz z armią na Moście Poniatowskiego, przeszkodził mu prezydent Stanisław Wojciechowski (jego zwolennik!), występując w obronie demokracji i żądając legalnej drogi uzyskania władzy przez zamachowców. Piłsudski odpowiedzieć miał jedynie: „Dla mnie droga legalna zamknięta”.

Dramatyzm maja potęguje fakt, iż część oficerów, zdezorientowana sytuacją i nieumiejąca wybrać między legalnym rządem a Marszałkiem, popełniła samobójstwo. Okolicznością łagodzącą zaś, na którą wskazują historycy, jest to, że Piłsudski swojej autorytarnej władzy (szczególnie w porównaniu do władców innych krajów europejskich) nie wykorzystywał. To jednak nie sprawia, szczególnie w kontekście standardów z XXI wieku, że przewrót był usprawiedliwiony. Śmierć walczących zaś do dziś pozostaje tą kartą w polskiej historii, o które nie tylko nie mówi się zbyt wiele, ale na temat której zbyt często po prostu się milczy…

Inne kontrowersje

Przeciwnicy Piłsudskiego oburzali się także jego „niemoralnym” życiem osobistym i instrumentalnym traktowaniem religii. Wódz został protestantem, by móc wziąć ślub z Maria Juszkiewiczową, a następnie powrócił do katolicyzmu, aby bez przeszkód związać się z Aleksandrą Szczerbińską.

Równie niefrasobliwie podchodził do parlamentaryzmu językowego. Dzisiaj mógłby być w imię poprawności politycznej nieustannie podawany do sądu. Do niego należą takie słynne sformułowania jak: „Ja tego nie nazywam konstytucją, ja to nazywam konstytutą. I wymyśliłem to słowo, bo ono najbliższe jest prostytuty. Pierdel, serdel, burdel” lub „Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości bożej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach udając człowieka”. Nieparlamentarnie wypowiadał się o bolszewickiej Rosji, każąc Michałowi Tuchaczewskiemu, dowódcy Armii Czerwonej, „brać dupę w troki” i oddalić się do „swojego gównianego kraju”.

Co ciekawe, podobnymi określeniami Piłsudski szafował w kierunku państw zachodnich. Cały Zachód zresztą uważał go za osobę kontrowersyjną, a nawet – uzurpatora. Dzięki temu jednak Marszałek tym bardziej – mimo wielu kontrowersji – zyskiwał uwielbienie ze strony własnego narodu.