Cenzura nie tylko w PRL

Cenzura nie tylko w PRL

„Nie ma wolności tam, gdzie nie ma wolności druku” mawiał angielski autor Matthew Tindal. Polacy, tak jak inni mieszkańcy Europy Środkowej, wiedzą o tym doskonale. Jak się jednak okazuje – nie tylko oni. Indeksy książek zakazanych sporządzane były od dawien dawna, na całym świecie. Istniały nie tylko tam, gdzie panował totalitaryzm. Co zaskakujące, tworzono je nawet w tych krajach, które przyzwyczailiśmy się klasyfikować jako liberalne, i to w XX wieku! Powody, dla których pewne lektury zostały zakazywane, śmieszą i oburzają do dziś.

Źródło: www.tokfm.pl

Nikogo nie dziwi fakt, iż książki traktujące o złych stronach komunizmu zakazane były w krajach socjalistycznych. Archipelag GUŁag Aleksandra Sołżenicyna, czy Inny świat Gustawa Herlinga-Grudzińskiego nie mógł spodobać się władzy ludowej. Jednak władza ta reprezentowała państwa, w których trudno było mówić o istnieniu wolności. Dlatego też większe zaskoczenie wywołuje, na przykład, pokaźna liczba książek zakazanych na terenie… Stanów Zjednoczonych Ameryki.

W USA książki cenzurowano głównie z powodów politycznych. Konkretniej, starano się wycofać z druku, sprzedaży, szkół i bibliotek te dzieła, które poddawały pod wątpliwość słuszność amerykańskich ideałów. Ze słynniejszych pozycji „wciągniętych na indeks” wymienić można Rzeźnię numer pięć Kurta Vonneguta czy Paragraf 22 Josepha Hellera.

Rzeźnia numer pięć okrzyknięta została najczęściej cenzurowaną książką w Stanach. Ironiczna i gorzka powieść o zbombardowaniu Drezna przez alianckie wojska, pełna zaskakujących i bogatych artystycznie zabiegów literackich, doczekała się dziesiątek protestów. Poza krytykowaną obscenicznością i wulgarnym językiem, domagano się także jej usunięcia (lub całkowitego zniszczenia!), z uwagi na przedstawiony w niej „niepatriotyczny obraz wojny”. W roku 1973, pewien nauczyciel ze stanu Dakota omawiał Rzeźnię na lekcjach jako przykład współczesnej „żywej powieści”. W wyniku skarg jednego z uczniów zwołano posiedzenie rady szkolnej. Uczestniczący w niej lokalny pastor okrzyknął książkę „narzędziem szatana” i lekturę… spalono.

Zwolniony z pracy nauczyciel, Bruce Severy, otrzymał wprawdzie odszkodowanie, ale coraz więcej szkół wycofywało Rzeźnię numer pięć ze swych bibliotek, tłumacząc iż jest ona „antyamerykańska i antychrześcijańska”. Jeszcze w tym samym roku inny nauczyciel omawiający książkę Vonneguta, mieszkaniec Karoliny Południowej, został… aresztowany za posługiwanie się w pracy obscenicznymi publikacjami. Powieść jednego z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy zniknęła z bibliotek.

Dopiero w roku 1985 okręg szkolny w Racine zezwolił uczniom na wypożyczanie Rzeźni numer pięć, jednak wyłącznie za zgodą rodziców. Jednocześnie, zwłaszcza wśród nauczycieli i znawców literatury, pojawiły się protesty przeciw utrudniania dostępu do pozycji w jakiejkolwiek formie. Mimo to jeszcze w roku 1991 w miejscowości Plummer w Idaho rodzice uczniów zaprotestowali przeciw „bezbożnej książce” Vonneguta, a przedstawiciel administracji szkolnej polecił nauczycielowi wyrzucić wszystkie egzemplarze na śmietnik.

Z nieco mniejszą ostrością traktowano Paragraf 22. W roku 1972, w Stronsville w stanie Ohio, rada szkolna postanowiła nie zgodzić się na zakup Paragrafu do biblioteki oraz zabronić nauczycielom omawiać lekturę za zajęciach. Satyryczna historia amerykańskich bombardierów unikających udziału w nalotach okazała się również „niepatriotyczna”. Razem z Kocią kołyską, inną powieścią Vonneguta, rada nakazała „zniszczyć wszystkie egzemplarze zgodnie z istniejącą procedurą”. Protest grupy uczniów, dowodzący, że doszło do naruszenia ich praw wynikających z Pierwszej i Czternastej Poprawki do Konstytucji USA, nie uratował sytuacji. Dopiero sąd apelacyjny przyznał uczniom rację powołując się na ich „prawo do wiedzy”.

Kolejna próba usunięcia Paragrafu 22 ze szkół miała miejsce w 1979. Powoływano się już nie na „antyamerykańskość”, ale na… stereotypowe ujęcie postaci kobiet. Utrzymywano, że postacie kobiece, nienazywane w książce po imieniu, lecz określane mianem „dziwek”, negatywnie wpływają na kształtujący się potocznej świadomości wizerunek amerykańskich pań.

Rzeźnia numer pięć i Paragraf 22 to powieści, które faktycznie nie „głaskały” amerykańskiej historii i polityki. Umieszczanie ich na indeksie i utrudnianie dostępu do ich treści było nieporozumieniem. Pamiętać należy jednak, że książek takich było wiele. Niektóre próbowano odrzucić, podając powody zupełnie absurdalne.

Znany chyba wszystkim Rok 1984 George`a Orwella w latach sześćdziesiątych oskarżano o wiele „przewinień”, zupełnie ze sobą sprzecznych. Dyrektor jednej ze szkół wycofał książkę, ze względu na jej… przychylność względem komunizmu. Jeden z rodziców – przeciwnie, wniósł sprzeciw wobec „niesprawiedliwej oceny socjalizmu”, dokonanej jego zdaniem w książce.

Lot nad kukułczym gniazdem Kena Kesey`a z kolei „gloryfikował działalność przestępczą” i przedstawiał „portret buntu przeciw władzy”, a treści Nowego wspaniałego świata Aldousa Huxley’a (w latach dziewięćdziesiątych!) „koncentrowały się na zachowaniach negatywnych”. Zabić drozda Harper Lee wycofano z niektórych szkół pod zarzutem szerzenia nienawiści rasowej.

Cenzura w Stanach Zjednoczonych posługiwała się oczywiście innymi metodami niż cenzury państw totalitarnych i nie sposób ich porównywać. Niemniej jednak zastanawiający pozostaje fakt, jak silna jest tendencja do ograniczania wolności myślenia nawet w najbardziej liberalnych kulturach.

Ewa Frączek
w pierwotnej formie tekst ukazał się na stronie Odkrywcy.pl w dniu 2010-08-26